5 września 2026 r. W tekście rozdzielam zarzuty powodów, ustalenia sądów, warunki ugód i stanowiska samych platform.
Zaczęło się wcześniej. Ale Nowy Meksyk poszedł do końca
W grudniu 2023 roku prokurator generalny Nowego Meksyku Raúl Torrez pozwał Meta Platforms.
Zarzuty były znacznie poważniejsze niż klasyczne „dzieci siedzą za długo na telefonach”.
Stan twierdził między innymi, że Facebook i Instagram nie zapewniały wystarczającej ochrony nieletnich przed seksualnym wykorzystywaniem, kontaktami ze strony dorosłych oraz szkodliwymi mechanizmami rekomendacji. Prokuratura prowadziła własne śledztwo z wykorzystaniem kont udających nieletnich użytkowników.
Meta od początku kwestionowała tę narrację i podkreślała, że inwestuje w systemy bezpieczeństwa, moderację oraz narzędzia przeznaczone dla nastolatków.
I tu warto postawić pierwszą grubą kreskę.
Zarzut prokuratora nie jest jeszcze wyrokiem.
Tyle że w Nowym Meksyku później pojawił się również wyrok.
24 marca 2026 roku ława przysięgłych uznała Meta za odpowiedzialną za naruszenia stanowej ustawy o nieuczciwych praktykach. Stwierdzono 75 000 naruszeń, za które nałożono maksymalną przewidzianą karę — po 5000 dolarów.
Razem: 375 mln dolarów.
To był dopiero pierwszy etap.
Potem zrobiło się jeszcze drożej
6 sierpnia sąd zakończył drugą część postępowania.
Sędzia Bryan Biedscheid uznał, że działania Mety doprowadziły w Nowym Meksyku do powstania tzw. public nuisance — pojęcia amerykańskiego prawa oznaczającego w dużym uproszczeniu problem szkodzący nie tylko konkretnemu użytkownikowi, ale szerszej społeczności.
Do wcześniejszych 375 mln dolarów doszło 567 mln dolarów przeznaczonych na działania związane między innymi z ochroną i zdrowiem psychicznym młodych ludzi.
Łączna wartość orzeczeń wyniosła więc:
942 mln dolarów.
Ale pieniądze są tu tylko częścią historii.
Sąd nakazał też Mecie wprowadzenie w Nowym Meksyku szeregu zmian dotyczących użytkowników poniżej 18 roku życia. Chodzi między innymi o skuteczniejsze ustalanie wieku, ograniczenia czasu korzystania, wyłączenie nocnych powiadomień, dodatkowe zabezpieczenia przed seksualnym wykorzystywaniem dzieci, ograniczenia dotyczące nagich zdjęć oraz interakcji nieletnich z chatbotami AI o charakterze seksualnym.
Nakazy mają obowiązywać przez pięć lat i podlegać kontroli sądu.
Co szczególnie istotne z punktu widzenia całej branży, sąd nie zaakceptował argumentu, że Meta jest w tej sprawie całkowicie chroniona przez Section 230 — przepis, który od lat stanowi jeden z najważniejszych prawnych bezpieczników amerykańskich platform internetowych w sprawach dotyczących treści publikowanych przez użytkowników.
I to może być dla Big Techu znacznie ważniejsze niż sam miliard dolarów.
Bo problemem przestaje być tylko treść
Klasyczna obrona platform internetowych przez lata wyglądała mniej więcej tak:
to użytkownik coś opublikował.
To użytkownik wysłał wiadomość.
To użytkownik złamał prawo.
Platforma tylko udostępniła usługę.
Tyle że coraz więcej współczesnych sporów nie dotyczy już wyłącznie tego, co użytkownik wrzucił do internetu.
Dotyczą tego, jak platforma została zaprojektowana.
Kto może znaleźć konto dziecka?
Co algorytm poleca dalej?
Jak długo aplikacja próbuje zatrzymać użytkownika?
Kiedy wysyła powiadomienie?
Co robi po piętnastu, sześćdziesięciu czy dziewięćdziesięciu minutach ciągłego scrollowania?
Czy konto trzynastolatka i konto trzydziestolatka powinny działać według dokładnie tych samych zasad?
Właśnie na tym polu zaczyna się obecnie dużo ciekawsza walka.
Nie o pojedynczy post.
O architekturę produktu.
A potem do stołu usiadła prawie cała Ameryka
26 sierpnia 2026 roku wydarzyło się coś jeszcze większego.
Meta zawarła szeroką ugodę z amerykańskimi prokuratorami generalnymi dotyczącą zarzutów związanych z bezpieczeństwem dzieci, uzależniającymi mechanizmami Facebooka i Instagrama oraz zbieraniem danych nieletnich.
W oficjalnych komunikatach stanowych pojawia się kwota do 17,1 mld dolarów. Ugoda zakończyła między innymi federalne postępowanie, w którym uczestniczyło 29 stanów.
Jeśli widzieliście jednak nagłówki mówiące raz o 16,7 mld, raz o 17,1 mld, a innym razem o 18 mld — nie, dziennikarze nie zgubili nagle kalkulatorów.
Kwoty opisują trochę różne elementy porozumień.
Reuters, powołując się na dokumenty sądowe, podaje około 16,68 mld dolarów dla głównej ugody dotyczącej social mediów. Do tego dochodzi około 459 mln dolarów związanych z odrębnymi roszczeniami dotyczącymi afery Cambridge Analytica.
Stąd około 17,1 mld dolarów pojawiające się w komunikatach prokuratorów.
A to nadal nie koniec.
Teksas zrobił własny interes
Teksas nie był częścią głównego federalnego pozwu.
26 sierpnia ogłosił oddzielne porozumienie z Metą warte ponad miliard dolarów.
Również ono przewiduje dodatkowe zabezpieczenia dla młodych użytkowników.
Jeżeli więc do szerokiej ugody około 17,1 mld doliczymy osobne porozumienie z Teksasem, zaczynamy rozumieć, skąd Meta w swoim własnym komunikacie mówi już w przybliżeniu o 18 miliardach dolarów.
I właśnie dlatego przy takich sprawach warto zejść o jeden poziom niżej niż nagłówek.
„Meta zapłaci 18 miliardów” brzmi świetnie.
Tylko że część tej kwoty jest warunkowa, część dotyczy innych roszczeń, a płatności są rozłożone na lata.
18 miliardów, ale z gwiazdką
Według Mety większość głównego porozumienia ma obowiązywać przez dziesięć lat.
Dla nastolatków Facebook i Instagram mają między innymi wprowadzić domyślny łączny limit dwóch godzin dziennie, którego użytkownik nie będzie mógł samodzielnie wyłączyć bez zgody rodzica.
Dochodzi blokada części funkcji od północy do 6 rano, wyciszanie większości powiadomień w godzinach szkolnych oraz przypomnienia podczas dłuższych sesji.
Meta zobowiązała się również rozwijać systemy ustalania wieku użytkowników.
Finansowo również jest ciekawie.
Reuters opisuje około 12,7 mld dolarów płatności gwarantowanych i około 5 mld dolarów uzależnionych od spełnienia dodatkowych warunków, związanych między innymi z wprowadzeniem podobnych rozwiązań przez największych konkurentów.
Czyli Meta nie tylko zawarła ugodę.
Próbuje również doprowadzić do sytuacji, w której podobne ograniczenia zaczną obowiązywać szerzej w całej branży.
Trudno się dziwić.
Jeżeli masz ograniczyć własny produkt, całkiem rozsądnie biznesowo jest chcieć, żeby TikTok, YouTube i Snapchat nie dostały w tym samym czasie darmowego handicapu.
Meta nie przyznała: „tak, zrobiliśmy to”
To druga ważna kreska.
Ugoda nie jest przyznaniem się Mety do zarzutów.
Firma konsekwentnie twierdzi, że od lat inwestuje w bezpieczeństwo młodych użytkowników, rozwija Teen Accounts, narzędzia kontroli rodzicielskiej, ograniczenia treści oraz systemy automatycznego wykrywania wieku.
W swoim komunikacie dotyczącym ugody Meta przedstawia ją przede wszystkim jako stworzenie wspólnego standardu ochrony nastolatków i wzywa YouTube oraz TikToka do zastosowania podobnych rozwiązań.
W sprawie Nowego Meksyku firma zapowiedziała natomiast apelację. W sierpniu wystąpiła także o wstrzymanie wykonania wyroku na czas postępowania odwoławczego.
Czyli 942 mln dolarów jest wyrokiem, ale nie jest jeszcze końcem całej drogi sądowej.
A Floryda mówi: za mało
Jest jeszcze Floryda.
I tu robi się trochę bardziej... amerykańsko.
Stan nie dołączył do porozumienia.
Prokurator generalny Florydy James Uthmeier uznał, że wysokość ugody nie jest wystarczająco dotkliwa dla firmy wielkości Mety i zapowiedział dalszą walkę przed sądem.
Floryda ma własną sprawę przeciwko Meta, rozpoczętą jeszcze w 2023 roku.
W praktyce oznacza to, że z amerykańskiej mapy zostają dwa szczególnie interesujące wyjątki.
Nowy Meksyk, który już poszedł do końca i wygrał w pierwszej instancji.
I Floryda, która patrzy na wielomiliardową ugodę i mówi mniej więcej:
„nie, dzięki, spróbujemy sami”.
I Meta nie jest jedyna
To być może najważniejsza rzecz w całej historii.
Nie obserwujemy już tylko sprawy:
USA kontra Meta.
Coraz bardziej wygląda to jak:
USA kontra model działania współczesnych social mediów.
Google/YouTube, TikTok/ByteDance i Snapchat również mierzą się z tysiącami pozwów składanych przez osoby prywatne, rodziny, szkoły i inne instytucje.
Według Reutersa postępowania dotyczą między innymi zarzutów, że platformy świadomie projektowały rozwiązania mające maksymalizować korzystanie z usług przez młodych ludzi, jednocześnie niewystarczająco informując o potencjalnych konsekwencjach.
Firmy te odrzucają zarzuty i wskazują między innymi na stosowane zabezpieczenia oraz spory dotyczące naukowych dowodów na bezpośredni związek między korzystaniem z social mediów a konkretnymi problemami zdrowia psychicznego.
Czy są dowody na to, że internet potrafi szkodzić?
Oczywiście.
Czy z tego automatycznie wynika, że każda depresja nastolatka jest skutkiem Instagrama?
Oczywiście, że nie.
I właśnie dlatego te procesy są tak istotne.
Bo zmuszają obie strony do przejścia od tweetów, konferencji i korporacyjnego PR-u do dowodów, dokumentów, ekspertów i konkretnych mechanizmów produktu.
Europa robi to trochę inaczej
Po naszej stronie Atlantyku nie widzimy jeszcze odpowiednika wielkiego amerykańskiego frontu prokuratorów stanowych.
Mamy za to regulatorów.
29 kwietnia 2026 roku Komisja Europejska wstępnie uznała, że Facebook i Instagram mogą naruszać Digital Services Act, ponieważ zabezpieczenia przed korzystaniem z usług przez dzieci poniżej 13 roku życia są niewystarczające.
Komisja zwróciła uwagę między innymi na możliwość prostego podania fałszywej daty urodzenia podczas rejestracji. To na razie ustalenie wstępne, a nie prawomocna kara.
W Wielkiej Brytanii Ofcom wymaga od największych platform — w tym Facebooka i Instagrama — wykazania, że skutecznie egzekwują ograniczenia wiekowe, ograniczają grooming i chronią dzieci przed szkodliwymi treściami.
Za najpoważniejsze naruszenia Online Safety Act kary mogą sięgać 10% kwalifikowanego globalnego przychodu firmy.
Australia poszła jeszcze dalej.
Od 10 grudnia 2025 roku Facebook, Instagram, TikTok, YouTube, X, Snapchat i kilka innych platform mają obowiązek podejmowania rozsądnych działań uniemożliwiających Australijczykom poniżej 16 roku życia posiadanie kont.
Kara może sięgnąć 54,6 mln dolarów australijskich.
Pojawiają się też europejskie pozwy
Model amerykański zaczyna jednak powoli przechodzić również do Europy.
We Włoszech rodziny i organizacje reprezentujące dzieci prowadzą postępowania przeciwko Meta i TikTokowi dotyczące między innymi weryfikacji wieku i działania algorytmów.
W osobnej sprawie włoska matka pozwała Meta i TikToka po śmierci swojej 12-letniej córki, twierdząc, że algorytmiczne rekomendacje eksponowały dziecko na materiały dotyczące samookaleczeń.
To nadal zarzuty powodów, nie ustalone fakty — Meta i TikTok je kwestionują.
Podobne sprawy dotyczące bezpieczeństwa dzieci, uzależniającego projektowania usług czy szkodliwych rekomendacji pojawiają się również we Francji, Niemczech i Holandii.
Czy to będzie „Big Tobacco 2.0”?
Porównanie do przemysłu tytoniowego pojawia się coraz częściej.
Jest kuszące.
Stany kontra ogromne korporacje.
Zarzuty dotyczące zdrowia publicznego.
Wewnętrzne dokumenty.
Miliardowe ugody.
Zmiany produktu wymuszane nie tylko ustawą, ale także procesami.
Sami amerykańscy prokuratorzy określają porozumienie z Meta jako jedno z największych stanowych porozumień konsumenckich od czasów ugód z przemysłem tytoniowym.
Ale z porównaniem nie przesadzałbym.
Nikotyna jest konkretną substancją o dobrze opisanym mechanizmie działania.
Social media to jednocześnie komunikacja, rozrywka, społeczności, wiadomości, biznes, edukacja i piętnaście innych rzeczy.
Nie da się więc uczciwie napisać:
Instagram to nowe papierosy.
Da się natomiast napisać coś innego.
Mechanizmy projektowania aplikacji przestały być traktowane jako neutralna warstwa techniczna.
Jeżeli aplikacja analizuje zachowanie użytkownika, dobiera mu kolejne treści, wysyła powiadomienia w określonych momentach i optymalizuje każdą część interfejsu pod czas spędzony w produkcie, to coraz trudniej bronić tezy, że jej twórca odpowiada wyłącznie za działanie serwera.
A nie za to, jak ten produkt został zaprojektowany.
I chyba właśnie tu jest najciekawsza zmiana
942 mln dolarów w Nowym Meksyku brzmi spektakularnie.
17 miliardów brzmi jeszcze lepiej.
18 miliardów najlepiej nadaje się na nagłówek.
Ale Meta miała tylko w drugim kwartale 2026 roku ponad 60 mld dolarów przychodu.
Ta firma przeżyje karę finansową.
Znacznie ciekawsze jest coś innego.
Sąd w Nowym Meksyku nakazał zmianę produktu.
Ugoda z większością stanów nakazuje zmianę produktu.
Australia zmienia zasady dostępu do produktu.
Wielka Brytania wymaga skuteczniejszej weryfikacji wieku.
Unia Europejska sprawdza, czy obecne zabezpieczenia w ogóle spełniają wymagania prawa.
Czy wszystkie te rozwiązania okażą się skuteczne?
Nie wiemy.
Czy dzieci przestaną obchodzić ograniczenia wieku?
Raczej nie.
Czy pojawią się problemy z prywatnością przy coraz dokładniejszej weryfikacji wieku?
Prawie na pewno.
Ale po raz pierwszy od dawna pytanie nie brzmi już tylko:
„jak rodzice mają pilnować dzieci w internecie?”
Coraz częściej brzmi:
„dlaczego produkt dostępny dla dzieci został zaprojektowany właśnie w taki sposób?”
I dla firm technologicznych to drugie pytanie może się okazać dużo droższe.
STARYKODUJE
Technologia jest narzędziem. Ale ktoś nadal decyduje, jak to narzędzie działa.
Algorytm nie pojawia się znikąd. Ktoś ustala jego cel, projektuje interfejs i wybiera metryki, które mają rosnąć. I czasem dopiero sąd pyta, czy na pewno wybrano właściwe.